Za PiS-u służba zdrowia stała źle, za PO jest jeszcze
gorzej
Nie ustają protesty pracowników zatrudnionych w ochronie
zdrowia. Ostatnio biały personek opór postanowił dać na Śląsku. Protestawano
w Katowicach, przeciwko groźbie prywatyzacji oeraz w Rybniku
domagając się realizacji porozumienia płacowego z 2007 r.
W Klinice Okulistycznej przy ulicy Ceglanej w Katowicach,
zwanej popularnie „Kliniką Gierkowej” (z uwagi na fakt, że jej
współzałożycielką i długoletnią szefową była prof. Ariadna
Gierek-Łapińska, synowa I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka), protestowano
w proteście przeciwko planom przyłączenia do placówki wydziału alergologii
Kliniki Chorób Wewnętrznych, Alergologii i Immunologi Klinicznej oraz
Kliniki Endokrynologii z Zabrza, kosztem zmniejszenia liczby łóżek
okulistycznych. Zdaniem zatrudnionych w katowickiej okulistyce, spowoduje
to zadłużanie się szpitala znajdującego się dziś w znakomitej sytuacji
ekonomicznej, co w efekcie doprowadzi do prywatyzacji kliniki.
- Wyjdę stąd
ostatni, albo mnie wyniosą -
zapowiedział dr Marek Czekaj, przewodniczący Komitetu Obrony Okulistyki,
rozpoczynając wraz z 10 innymi osobami protest głodowy w obronie
szpitala. Akcja protestacyjna polegała również na funkcjonowaniu przed „Kliniką
Gierkowej” miasteczka namiotowego, w którym związkowcy spędzili kilka dni.
Protest pracowników katowickiej kliniki wsparł Wolny Związek
Zawodowy „Sierpień 80”. - Pomagaliśmy
pielęgniarkom i położnym w Białym Miasteczku, pomagamy i teraz,
kiedy załoga przeciwstawia się dzikiej prywatyzacji w ramach tego, co
mówiła była posłanka PO Beata Sawicka -
powiedział dr Zbigniew Zdónek z Zespołu ds. zdrowia Komisji Krajowej
„Sierpnia 80”. Poparcie dla walki załogi o utrzymanie dotychczasowej formy
Kliniki Okulistycznej wyraziła także Polska Partia Pracy. Nie brakło również
gestow solidarności ze strony pacjentów, którzy protestującym dodawali otuchy i odwagi.
W pewnym czasie właściciel, czyli Śląski Uniwersytet
Medyczny i dyrekcja szpitala chcieli złamać protest poprzez skłócenie ze
sobą zalogi. Uznali oni bowiem, że protest formalnie się zakończył w chwili,
kiedy na biurko rektora wpłynęło pismo związkowców, w którym odcięli się
od organizatorów Białego Miasteczka. Jednak... -Nieświadomie
podpisałam tą notatkę służbową, która miała iść do szuflady, a nie do
rektoratu – opowiadała w Telewizji Silesia Mariola
Michalska, z Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych.
Ostatecznie zasiądnieto do rozmów.
Komitet podpisał z dyrekcją protokół rozbieżności i uzgodniono
powołanie mediatora. Sprawą zajmie się Komisja Dialogu Społecznego. Taki obrót
sprawy nie spowodował jednak likwidacji Białego Miasteczka, bo jak twierdzą
protestujący pracownicy – będzie ono aż do skutku, czyli w tym przypadku
do wycofania się z planów przedprywatyzacyjnej fuzji. Protestujacy dla
mieszkańców zorganizowali tzw. Biały Weekend, gdzie wykonywali bezpłatnie
pomiar ciśnienia, poziom cukru i oczywiście, udzielano porad
okulistycznych.
Z zupełnie innych, bo płacowych przyczyn protestowali pracownicy
Państwowego Szpitala dla Psychicznie i Nerwowo Chorych w Rybniku.
Pielęgniarki i pielęgniarze odeszły od łóżek
pacjentów i rozpoczęły okupację Klubu Pacjenta.
- Domagamy się
wypłaty podwyżek, jakie wynegocjowaliśmy podczas strajku w 2007 r.
Strajkujemy, bo dyrektor postanowił zabrać nam 57 procent z tej kwoty,
która dwa lata temu wywalczyliśmy -
uzasadniał Michał Stawowski z OZZPiP. Innym
żądaniem jest odwołania ze stanowiska urzędującego dyrektora lecznicy, Andrzeja
Krawczyka i gwarancji zatrudnienia dla wszystkich pracowników. Mimo że
pracownicy domagali się realizacji porozumienia sprzed dwóch lat, menedżer
placówki stwierdził, że nie ma na to środków finansowych.
Początkowo strajkowało kilkadziesiąt
osób, w tym tylko pielęgniarki, lecz z każdym dniem grono
protestujących powiększało się. Do strajku przyłączyły się także salowe i ratownicy
medyczni. Zażądano 50 złotych dla salowych i 300
złotych dla pielęgniarek oddziałowych.
W rolę łamistrajków wcielili się lekarze, głównie zrzeszeni
w Ogólnopolskim Związku Zawodowym Lekarzy, któzy to na głównej bramie
szpitala wywiesili transparent z hasłem „Stop strajkowi!”. Lekarze,
psychiatrzy i terapeuci, wysyłali do marszałka województwa śląskiego
Bogusława Śmigielskiego list, w którym potępiają strajk i stają
w obronie dyrektora lecznicy.
Ale pozalekarski personel rybnickiego szpitala nie pozostał
osamotniony w swojej walce. Poparcie i wsparcie przyszło od WZZ
„Sierpień 80”. Zorganizowano pikietę pod oknami dyrektora szpitala. „Oszuście,
chodź tu do nas!” i „Złodzieje!” -Dyrektor jednak nie zszedł do strajkujących,
ale pofatygował się sprawą zainteresować organa ścigania.
skandowano.
- Powiadomiłem
policję, że został naruszony mir. Na terenie szpitala nie wolno robić hałasu,
a już tym bardziej nie mogą go robić osoby, które nie pracują w tym
szpitalu – powiedział dyrektor Krawczyk.
Po skończonej pikiecie strajkujący
pojechali z petycją do Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach. Zażądali
natychmiastowej interwencji wojewody.
Drukuj
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 Polska adaptacja JoomlaPL.com Team AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |