Związkowcy gliwickich
zakładów Opla mają nadzieję, że ich fabryka przetrwa, a tym samym ocalone
zostaną miejsca pracy. Gra o ich przyszłość toczy się jednak na
europejskich salonach.
Amerykański koncern General
Motors sporo stracił wskutek kryzysu. Jednak problemy firmy wyszły daleko poza
granice Stanów Zjednoczonych. Gdy kilka miesięcy temu opisywaliśmy na łamach
Trybuny Robotniczej walkę pracowników General Motors Manufacturing Poland
o podwyżkę płac, nie sądziliśmy, że już niebawem na salonach biznesu ważyć
się będą losy Opla w Gliwicach.
Okazało się bowiem, że GM
chcąc się ratować zamierza pozbyć się Opla. Wówczas zaczęły się problemy. Co
rusz na jaw wychodziły koncepcje w sprawie Opla. Do najpoważniejszych
należało stworzenie GM Europe w Niemczech lub sprzedanie Opla komuś
z zewnątrz. Pod koniec kwietnia br. wyszło na jaw, że przejęciem firmy
zainteresowany jest Fiat. Fiat miał wykupić większościowy pakiet udziałów
europejskiego GM, a zatem Opla.
Jednak takie rozwiązanie
nie spodobało się kanclerz Niemiec, Angeli Merkel. Ministrowie, którzy spotkali
się z dyrektorem włoskiego konsorcjum samochodowego na długo przed
spotkaniem zapewniali, że na tanie oddanie Opla się nie zgodzą. Tygodnik Der
Spiegel napisał, że niemiecki minister spraw zagranicznych, Frank-Walter
Steinmeier, kandydat SPD we wrześniowych wyborach kanclerza Niemiec,
powiedział, że Fiatowi zostanie przedstawiony czternastopunktowy „katalog
warunków”. SPD obawiało się, że wchłonięcie Opla przez Fiata doprowadzi do
masowego zniszczenia miejsc pracy w zakładach Opla. Dlatego jako wstępny
warunek podjęcia rozmów wysuwa gwarancję zachowania miejsc pracy i istnienia
zakładów na terenie Niemiec. Podobne obawy wyraziły związki zawodowe
sprzeciwiając się zwolnieniom, które mogłyby wyniknąć z planu stworzenia
światowego konsorcjum motoryzacyjnego z udziałem tak General Motors, jak
i Opla.
Sytuacja nie była
klarowna. Już miesiąc po tym jak światło dzienne ujrzała informacja o zainteresowaniu
Fiata, kanadyjsko-austriackie konsorcjum Magna International również wyraziło
chęć nabycia udziałów. Co więcej, ta kandydatura zyskała poparcie GM. Magna,
będąca jednym z największych producentów części samochodowych na świecie,
spodobała się także związkowcom. Konsorcjum to działa w porozumieniu
z Rosjanami – bankiem państwowym Sbierbank oraz producentem samochodów
GAZ.. Magna miałaby przejąć 19,9 proc. udziałów w Oplu, spółce GAZ i Sbierbankowi
przypadłoby 30,1 proc., a GM zachowałby do 40 proc.
Pojawił się i czwarty
zainteresowany Oplem. To Beijing Automotive Industry Holding Co. Z Chin,
lecz firma wysłała list intencyjny jeden dzień po 20. maja, a więc
ostatecznym terminie składania ofert.
Polityczne i biznesowe
targi w sprawie Opla trwały dalej. Szef rządu federalnego Belgii i premier
regionu autonomicznego Flandrii wystosowali pismo do władz Niemiec i do
Komisji Europejskiej, nalegając na rozwiązanie problemu Opla na szczeblu
europejskim. General Motors 27 maja formalnie przekazał firmie Adam Opel GmBH
europejskie zakłady, patenty i dostęp do technologii, bez obciążeń
dłużnych.
Przedłużająca się
niejasność co do własnościowych rozstrzygnięć spowodowała spore zamieszanie
szczególnie wśród pracowników. Tak w Niemczech, gdzie w zakładach
Opla zatrudnionych jest 25 tysięcy osób, jak i w Gliwicach. Bano się
ewentualnych likwidacji zakładów, a co za tym idzie – utraty miejsc pracy.
– Jeśli z polityką
wygra ekonomia, to nikomu przez nie powinno przejść likwidowanie naszego
zakładu. To kura znosząca złote jaja, a taką zarżnąć to grzech – mówił nam
niedawno Zbigniew Pietras, przewodniczący Komisji Zakładowej WZZ „Sierpień 80”
w GMMP w Gliwicach. Gdy o sytuację spytaliśmy go ostatnio,
stwierdził, że panuje totalny brak informacji co do przyszłości. – Na razie
pracujemy normalnie i skupiamy się na tym co tu i teraz. Strach
o miejsca pracy niestety jest, ale są i nadzieje. Pracy jest dużo,
samochody się sprzedają, a my przynosimy zysk i to jest pocieszające
– stwierdził.
Z pewnością nie uspokoiły
pracowników w Gliwicach liczne publikacje prasowe, jakie miały miejsce po
tym jak okazało się, że zdecydowano, że Sbierbank obejmie 35 proc. udziałów
w Oplu, 20 proc. przejmie kanadyjsko-austriackie konsorcjum Magna
International, 35 proc. papierów zachowa General Motors, a 10 proc.
dostaną pracownicy Opla. Wówczas to Paweł Jabłoński napisał w Rzeczpospolitej,
że przejęcie przez rosyjski Sbierbank części akcji niemieckiego koncernu Opel
nie jest korzystne dla Polski, ponieważ jego zdaniem trudniej nam będzie
przekonywać Niemcy i Unię, że rosyjska polityka ekspansji gospodarczej
może być groźna dla naszej suwerenności. Innego zdania są polscy związkowcy,
którzy upatrują w tym większe otwarcie się niemieckiego rynku na Opla.
W gliwickiej fabryce
produkuje się modele Astra Classic, Astra III i Zafira a przygotowuje
do produkcji Astry IV. Jak na razie nic nie zapowiada przeniesienia czy
likwidacji fabryki.
Sytuację starali się
ostatnio uspokajać premier Donald Tusk i minister gospodarki Waldemar
Pawlak. Jednak w szczerość ich słów można wątpić, gdyż zostały
wypowiedziane w okresie kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego. –
Ten rząd nic nie robi w sprawie przyszłości zakładów Opla w Gliwicach.
Premier udaje, że jest dobrze. Ale gdy kilka tysięcy osób wyleci na bruk,
będzie już za późno by cokolwiek zrobić. Premier jednak woli dalej spać i udawać,
że jest dobrze – przestrzega Bogusław Ziętek, szef „Sierpnia 80”.
Drukuj
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 Polska adaptacja JoomlaPL.com Team AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |