header image
W Trybunie
Strona główna
TEMAT NUMERU
Z Kraju
Ze świata
Reportaż
Kultura >>
Sport
Społeczeństwo
Felietony
Wywiad
Komentarze
Historia
Rozrywka>>
Wygrzebane z PRL
Porady prawne
- - - - - - - - - - - - - -
** Wasza Trybuna ** >>
Reklamy - cennik
Listy
Archiwalne
Che_Guevara
Prenumerata
Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętaj mnie
Nie pamiętasz hasła?
Powiązane artykuły
Zamów biuletyn

Bądź zawsze na bieżąco dzięki naszemu newsletterowi!






Nagłówki RSS
Strona główna arrow Strona główna
cze 11 2009
Historyczna racja premiera Tuska Drukuj E-mail
Napisał(a) Przemysław Wielgosz   
czwartek, 11 czerwiec 2009

1989 rok był nie tyle czasem triumfu demokracji, ile zwycięskiego pochodu kapitalizmu na Wschód

Polskie życie publiczne w maju zdominowała awantura wokół obchodów 20. rocznicy wyborów z 4 czerwca 1989 r. Rzecz jasna, nie warto do niej wracać, tak jak nie warto było zawracać sobie nią głowy, gdy rozpalała namiętności premiera, prezydenta, ministrów, opozycji, mediów i ojca Zięby. Wydaje się jednak, że może ona wszystkim wyjść na dobre. W świetle awantur oraz formy, jaką przyjęły obchody rocznicy „obalenia komunizmu”, a wbrew organizatorom jednych i drugich, można było wreszcie zobaczyć główny problem polskiej demokracji. Świętująca jej zwycięstwo klasa polityczna wyartykułowała przejrzyste i jakże potrzebne przesłanie, pozwalające lepiej zrozumieć zarówno dzisiejszą kondycję polskiego życia publicznego, jak i historyczną owej kondycji genezę, tkwiącą w wydarzeniach sprzed dwóch dekad. Co ważne, przesłanie to jest uniwersalne, bo odnosi się nie tylko do znaczenia i konsekwencji kontraktowych wyborów w Polsce, ale także do Jesieni Ludów, która kilka miesięcy potem ogarnęła inne kraje Bloku Wschodniego.

Premier Donald Tusk miał rację uciekając z oficjalnymi obchodami z robotniczego Gdańska do królewskiego Krakowa. Nie ma co ukrywać – dzisiejszym polskim elitom znacznie bliżej na Wawel niż do stoczni. Feudalny splendor królewskiego zamku doskonale komponuje się z wizją świata społecznego podzielaną przez większość przedstawicieli polskiej klasy politycznej wszelkich opcji i odcieni. Platforma Obywatelska jest jedynie najdoskonalszym wcieleniem tej wizji. Nie można tego natomiast powiedzieć o przemysłowym krajobrazie okolic gdańskiej stoczni, która dotąd była jeszcze tolerowana w symbolicznym imaginarium polityki III RP, ale pod warunkiem, że grała rolę martwego symbolu „narodowego zrywu”, starannie oczyszczonego z wszelkich odniesień współczesnych czy społecznych na podobieństwo bitwy pod Grunwaldem czy Powstania Kościuszkowskiego. Tego właśnie nie mogli zrozumieć sami stoczniowcy, przez lata uparcie kalający podniosłą atmosferę ogólnonarodowych akademii „ku czci” zabłoconymi buciorami swych klasowych interesów. I właśnie za to zostali wreszcie ukarani.

Populistyczne gesty prezydenta i bezkrytycznie drepczącej za PiS-em „Solidarności”, która lepiej odnajduje się w organizacji mszy niż demonstracji i strajków, nic tu nie zmienią. Można w nich widzieć co najwyżej żałosne próby zasłonięcia smutnej prawdy o naturze „zwycięstwa sprzed 20 lat”. Tej prawdy, której ujawnienie zawdzięczamy niezastąpionemu wyczuciu i intuicji premiera Tuska.

Wawelskie obchody bardzo dobrze ukazały fałszywość oficjalnego dyskursu na temat „obalenia komunizmu”. I nie chodzi tu tylko o to, że żadnego obalenia nie było, bo komuniści podzielili się władzą sami i sami ją w konsekwencji oddali (polska opozycja po stanie wojennym i późniejszej „normalizacji” była po prostu za słaba na jakiekolwiek obalanie). Chodzi przede wszystkim o to, że rok 1989 był nie tyle czasem triumfu demokracji, ile zwycięskiego pochodu kapitalizmu na Wschód. Nawet tam, gdzie wydarzenia przybrały postać do złudzenia przypominającą rewolucję – w Czechosłowacji, NRD czy Rumunii –wiwatujące tłumy nie były żadnym podmiotem społecznej zmiany, ale zaledwie gromadą statystów robiących za tło w wielkim spektaklu restauracji kapitalizmu. Dziś można się oczywiście zżymać, że ze święta wolności wyklucza się nie tylko całą grupę społeczną, przypadkowo najbardziej zasłużoną w walce o demokrację, ale też, przy okazji, dyskredytuje najważniejsze owej wolności zdobycze (jak prawo do demonstracji, strajku czy po prostu artykulacji swojej niezgody na politykę rządzących). Nie zmienia to faktu, że owo wykluczenie doskonale oddaje prawdziwą, społeczno-ekonomiczną treść zmian sprzed 20 lat.

Restauracja kapitalizmu była bowiem triumfem logiki przekształcania wszystkich dziedzin życia społecznego w przestrzeń waloryzacji kapitału – logiki nie dającej się pogodzić z logiką demokratycznego samostanowienia. Dlatego właśnie prawdziwa walka o demokrację w 1989 r. i w latach późniejszych toczyła się nie przy okrągłym stole, sejmie czy zaciszach gabinetów, w których Jeffrey Sachs wykładał Leszkowi Balcerowiczowi tajniki „koniecznych reform”, ale na ulicach i w zakładach. Tam, gdzie pracownicy odmawiali podporządkowania się „niewidzialnej ręce rynku” i poświęcenia dla niej swych zdobytych ciężką walką praw i aspiracji. Tam, gdzie instynktownie odrzucano neoliberalną retorykę zaciskania pasa i fałszywe obietnice ekonomii trickle down. Tam wreszcie, gdzie usiłowano ożywić samorządowy projekt pierwszej „Solidarności”, domagający się demokratyzacji sfery ekonomicznej (czyli sfery materialnego wytwarzania społeczeństwa), z której kapitalizm czyni obszar władzy absolutnej pracodawców.

W roku 1989 demokracja była tylko smakowitą przystawką, prawdziwe danie nazywało się kapitalizm i miało postać gorzkiej tabletki zaordynowanej społeczeństwom Europy Wschodniej w ramach serii terapii szokowych podyktowanych przez uczniów Miltona Friedmana i urzędników Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

To właśnie szokowa forma restauracji narzuciła ewolucję polityczną całemu regionowi i ona w dużej mierze odpowiada za tutejszy chroniczny deficyt demokracji. Ekonomiczny regres ogromnej większości społeczeństw, przede wszystkim klas pracujących, skutecznie sparaliżował oddolną inicjatywę i solidarność, zmuszając ludzi do indywidualnej walki o przetrwanie (często przeciw sobie nawzajem), a frustracje kanalizując w prawicowe resentymenty. Demokratyczne marzenia mas dosłownie utonęły w oceanie biedy i niepewności. W Polsce, destabilizacji ekonomicznej i socjalnej wywołanej gwałtowną pauperyzacją, rosnącymi nierównościami i dwucyfrowym bezrobociem towarzyszyła dezorientacja polityczna ofiar transformacji. Osłabiła ona skuteczność, a przede wszystkim stępiła polityczne ostrze potężnych antyprywatyzacyjnych protestów początku lat 90. Wielka fala strajków i demonstracji lat 1991–1993 nie wyłoniła alternatywy dla kapitalizmu, a jedynie wyniosła do władzy postkomunistów z SLD. Niemniej to właśnie ówczesna, zapomniana dziś konfrontacja powstrzymała tempo prywatyzacji i neoliberalnych dostosowań forsowanych przez pierwsze niekomunistyczne rządy. To opór robotników uratował III RP przed podzieleniem losu Rosji, gdzie społeczne protesty utopiono we krwi (podczas puczu Jelcyna i neoliberałów w 1993 r.), a totalna liberalizacja (czytaj: oligarchiczny skok na kasę państwową) wepchnęła kraj na krawędź katastrofy cywilizacyjnej. I to było chyba jedyne prawdziwe zwycięstwo polskiej demokracji w czasach restauracji kapitalizmu. Niestety, w obliczu dokonanych już wcześniej spustoszeń społecznych, nie pociągnęło za sobą odrodzenia, konsolidacji oraz politycznej krystalizacji ruchu pracowniczego. Poza pewnymi wyjątkami, jego dezorientacja trwa do dziś.

Klęska, jaką w 1989 r. poniosła demokracja w starciu z neoliberalnym kapitalizmem leży u podstaw alienacji polskiej sceny politycznej, słabości ruchów społecznych i braku masowej kultury demokratycznej, wyrażającej się w przekonaniu, że „razem możemy coś zrobić”. Bez tego zaś polska demokracja pozostaje tylko fasadą partykularyzmu neoliberalnej oligarchii.

Autor jest redaktorem naczelnym polskiej edycji miesięcznika „Le Monde Diplomatique”.

 


Drukuj

Bądź pierwszym który skomentuje
RSS komentarzy

Napisz komentarz
  • Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.
  • Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
  • Komentarze promujące własne np. strony, produkty itp. będą usuwane.
  • *Odśwież* swoją przeglądarkę by dokonać zmiany kodu przed użyciem przycisku 'wyślij'.
  • Zachowaj w pamięci treść jeżeli pomyliłeś kod.
Imię:
E-mail
Strona wwww
Tytuł:
BBCode:Web AddressEmail AddressBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Komentarz:



Kod antyspamowy:* Code
Chcę być powiadamiany emailem o dodaniu nowych komentarzy

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
Polska adaptacja JoomlaPL.com Team
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

< Poprzedni   Następny >
Debaty Regionalne
Polecamy

 
Chcesz dowiedzić się więcej?
wydaną przez PPP i CK-LA


 
Zapraszamy do galerii

Warszawa - protesty pielegniarek i położnych


KPiORP przeciwko Impelowi


Demonstracja w obronie konstytucji i praw kobiet


Demonstracja antywojenna Warszawa 24.03.2007


Warszawa - protesty pielegniarek i położnych





Ostatnio skomentowane
Galery w Link 4
I tak jest w wiekszości Polskich firm pracownik nie ma rzadn...
18/12/09 06:08 Więcej...
przez Oto Polska właśnie

Numer 133 już w kioskach!
end
to już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy i...
07/12/09 19:05 Więcej...
przez Śmierć

Numer 133 już w kioskach!
bez tytulu
Wakacje się juz dawno skończyły, al \\\"Trybuny\\\" brak. Ro...
29/11/09 15:54 Więcej...
przez Wiesław

Kto, co i po co obalał?
na 20-sta rocznicew III RP
Zbiegiem okolicznosci, dokladnie tak jak autor powyzszej wia...
13/10/09 20:21 Więcej...
przez Piotr Kowalik

Dwie różne rewolucje (cz. 2)
kapitalizm
tow che dziekuje za pozdrowienie jednym rozwiazaniem dla po...
12/10/09 09:30 Więcej...
przez komunista polski

Czerwiec 1989 - Szczury uciekł...
polska ludowa
ja uwazam ze to bylo panstwo socjalistyczne. czlowiek mial ...
05/10/09 18:18 Więcej...
przez komunista polski

Numer 133 już w kioskach!
trybuna
Szkoda wielka szkoda,ze to juz koniec
15/09/09 12:43 Więcej...
przez Marcin

Numer 133 już w kioskach!
No i ? Czy to już koniec ? Prosimy o oficjalne info!
01/09/09 22:09 Więcej...
przez Carte Des

Ten wybitny Adolf Hitler
komentarz
Edwin plujesz na swojego idola politycznego Adolfa Hitlera? ...
01/09/09 12:38 Więcej...
przez Marcin

Numer 133 już w kioskach!
Celem sił i środków finans. PPP powinny być wybory krajowe, ...
11/08/09 17:49 Więcej...
przez Gość

Sonda
Któremu z tygodników ufasz najbardziej?
  
Bazy obcych wojsk w Polsce - Tak czy Nie?