Za nami wybory do Parlamentu Europejskiego. Rekordowo w
skali całej Unii Europejskiej niska frekwencja wyborcza, klęska centrolewicy,
jak i partii i ugrupowań radykalnie lewicowych, a co najbardziej niepokojące
także wzrost wpływów skrajnej prawicy, która jak widać zyskuje na kryzysie.
W Polsce bez zmian. Wybory do PE stały się kolejnym
elementem mającym utrwalać „irlandzki” podział polskiej sceny politycznej –
czyli istnienie dwóch głównych partii prawicowych (jednej bardziej
umiarkowanej, drugiej radykalniejszej) i mniejszych partii (w przypadku polskim
SLD i PSL), które zamykają stawkę parlamentarną.
Co jednak charakterystyczne dla Polski niska frekwencja nie
oznaczała wcale zwycięstwa opozycji czy jakiegokolwiek wzrostu wpływów
ugrupowań pozaparlamentarnych. W wyborach do PE uczestniczyli głównie, jak
widać zadowoleni z obecnych władz, mieszkańcy dużych miast. Absencja wyborcza
na prowincji była bardzo znacząca. Ci wyborcy, którzy nastawieni są z reguły
bardziej radykalnie postanowili tym razem pozostać w domu.
Zaraz po wyborach na lewicy rozgorzała dyskusja na temat
sensowności startu w wyborach. Jego przeciwnicy wezwali do „dania sobie spokój
ze z podobnymi startem działaniami” czy, po raz kolejny, do „budowy od podstaw
ruchu społecznego”.
O ile wszelkie działania mające budować ruch społeczny
(udział w protestach pracowniczych, akcjach lokatorskich, antywojennych, itp.)
są ze wszech miar słuszne, o tyle wiara w to, że większość osób które nie
wzięły udziału w wyborach zrobiła to z pobudek ideowych (a taką wręcz tezę
stawiają niektórzy) po prostu grzeszy zwykłą naiwnością.
Nie może być mowy o budowie ruchu społecznego w sytuacji,
gdy większość obywateli Polski woli ponarzekać na polityków przed telewizorem
czy na rodzinnych spotkaniach, zamiast dać temu wyraz przy urnie wyborczej,
stosunkowo najprostszej i w istocie niewiele ich kosztującej formie społecznego
sprzeciwu. Nie możemy mówić o wielkich protestach w sytuacji, gdy ludzie bardzo
rzadko interesują się nawet problemami społecznymi w swojej najbliższej
okolicy. I niestety czeka nas, jako ludzi lewicy, duża praca, by obudzić
potencjał buntu, tak na ulicy, jak i w wyborach.
Drukuj
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 Polska adaptacja JoomlaPL.com Team AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |