Nici wyszły ze
spokojnych, niezakłóconych obchodów 4 czerwca, jakie wymarzył sobie Donald
Tusk. Choć posłuszne media zrobiły wszystko, by tego dnia pokazać jedynie
„świętujące” tłumy, my, którzy ten dzień spędziliśmy na demonstracjach, wiemy
swoje.
Swoją ucieczką z Gdańska do Krakowa Chemiczny Donek zyskał tylko tyle,
że zamiast jednego protestu miał trzy; swoją drogą to chyba pierwszy przypadek,
by paniczna ucieczka została obwołana przez media „niezłomnością”. I tak
bohaterami dnia zostali robotnicy Śląska – pokazali premierowi, gdzie go mają,
i zamiast ganiać go po zamkach, urządzili demonstrację w Katowicach. I nikt nie
może zaprzeczyć, że tego dnia miasto należało do nich.
Oczywiście,
Platforma wygrała w cuglach wybory. Jest tylko jedno „ale”. Frekwencja. 24
proc. – a więc na PO głosowała niecała połowa niecałej jednej czwartej
uprawnionych. Trzy czwarte nie pofatygowały się do urn. Premier uważa, że to
objaw zaufania do rządu; spokoju obywateli; wreszcie – akceptacji istniejącego stanu
rzeczy. Innymi słowy – według Premiera najlepiej by było, gdyby nikt do wyborów
nie chodził. „Rząd sam się wyżywi” – i wybierze?
Zupełnie inaczej
ocenia to politolog Wojciech Jabłoński: „Niska frekwencja świadczy o braku
poparcia dla naszych elit (…) Społeczeństwo nie chce być marionetką od
zatwierdzania list”.
To dopiero
początek. Nawet urzędowi „optymiści”, którzy wieszczyli koniec kryzysu w
kwietniu, ostrzegają, że najgorsze nadejdzie dopiero jesienią i obawiają się
wielkich protestów społecznych. W dodatku rząd zakpił sobie z głównych
związków, przyjmując pakiet antykryzysowy, ale… bez tych punktów, na których
zależało związkowcom (płace minimalne, ograniczenie umów czasowych). Znów
zyskają wyłącznie pracodawcy. Nawet przy bierności kierownictw największych
związków – nacisk ze strony ludzi pracy będzie na tyle silny, że strajk
powszechny, prędzej czy później, jest właściwie przesądzony. Teraz lub jesienią
– ważne, byśmy nie zmarnowali tej szansy i już dziś rozpoczęli przygotowania do
protestów.
Pokażmy, że PO
ma władzę w gabinetach, a nie w zakładach czy na ulicach. Nie bądźmy PiS-owcami
– nie pokazujmy rządowi żółtej kartki. Pokażmy mu kartkę czerwoną. A jeszcze
lepiej – czerwony sztandar!
Drukuj
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 Polska adaptacja JoomlaPL.com Team AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |