Po
dłuższej przerwie reaktywowaliśmy Klub Trybuny Robotniczej. 3 czerwca
zorganizowaliśmy spotkanie, tym razem w mniejszym, 30-tys. mieście, Oławie.
Jako, że klub zorganizowaliśmy tuż przed wyborami, spotkanie dotyczyło właśnie
wyborów. W naszej debacie wzięli udział: Samoobrona RP – Sandra Lewandowska, Polska
Partia Pracy – Ewa Groszewska, SLD-UP – Patryk Wroński, PdP „Centrolewica”
– Zygmunt
Miśkowicz. W ostatniej chwili zrezygnował kandydat Libertas, którego
zaprosiliśmy głównie ze względu na to, że w czasie całej kampanii było to
ulubiona partia farfałowej publicznej telewizji, co mogło pomóc w przebiciu się
do niej. Telewizja nadała co prawda króciutką wzmiankę w TVP Info, ale
postawiła warunek, że debata musi się odbyć najpóźniej o godzinie 13.
Niestety była to kilkusekundowa migawka w telewizji (przypominam, że
kandydat Libertas się nie pojawił), nie warta tego kompromisu, bo tak wczesna
godzina boleśnie odbiła się na frekwencji podczas spotkania.
Samo spotkanie też nie było zbyt interesujące, gdyż kandydaci w
większości ignorowali proponowane przez prowadzącego,
Jarosława Augustyniaka, tematy do dyskusji. Jak choćby omówienie stanu polskiej
demokracji. Zbyt „wysoki” poziom abstrakcji zadawanych pytań sprawiał, że po
dwóch zdaniach… zbliżonych do tematu, natychmiast przechodzili do autopromocji,
próbując debatę przekształcić w swój wiec wyborczy. Na tym tle bardzo
pozytywnie wybijała się Ewa Groszewska, z zawodu socjolog.
Pod
względem merytorycznym było podobnie, jak w całej kampanii wyborczej. Czyli
kandydaci mówili o wszystkim, tylko nie na temat. Jeden z nich, Zygmunt
Miśkowicz, nie bardzo miał nawet świadomość, z jakiej partii startuje w
wyborach. Jeszcze przed spotkaniem zagaił do Ewy Groszewskiej, że chyba się
skądś znają. Z pełnym przekonaniem twierdził, że należą do jednej partii.
Zdziwiona Groszewska wyjaśniła, że reprezentuje tu PPP, na co Miśkowicz odpowiedział
– no właśnie wiem, należy do pani do Polskiej Partii Pracy, a ja jestem tu na
Śląsku jej wiceprzewodniczącym… Zapadło milczenie. Ktoś się nawet zaczął śmiać
pod nosem, ale znalazł się w końcu ktoś uczynny i wyjaśnił kandydatowi, że
należy on do Partii Demokratycznej. W trakcie spotkania głosił bardzo antyzwiązkowe
poglądy, o tym, że w jednym zakładzie powinien być tylko jeden związek
zawodowy. Zapewne CRZZ z czasów gierkowskich? – zapytał ktoś z sali.
Ale
mamy też dobrą wiadomość dla państwa. Pan Miśkowicz nie będzie nikogo z nas
reprezentował w Brukseli.
Drukuj
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 Polska adaptacja JoomlaPL.com Team AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |