header image
W Trybunie
Strona główna
TEMAT NUMERU
Z Kraju
Ze świata
Reportaż
Kultura >>
Sport
Społeczeństwo
Felietony
Wywiad
Komentarze
Historia
Rozrywka>>
Wygrzebane z PRL
Porady prawne
- - - - - - - - - - - - - -
** Wasza Trybuna ** >>
Reklamy - cennik
Listy
Archiwalne
Che_Guevara
Prenumerata
Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętaj mnie
Nie pamiętasz hasła?
Powiązane artykuły
Zamów biuletyn

Bądź zawsze na bieżąco dzięki naszemu newsletterowi!






Nagłówki RSS
Strona główna arrow Strona główna
cze 11 2009
Trybuna powyborcza Drukuj E-mail
Napisał(a) Piotr Bojko, Bolesław K. Jaszczuk, DZ   
czwartek, 11 czerwiec 2009

Image
Cztery partie zdominowały polski system polityczny. Tyle, że poza tym systemem znalazło się trzy czwarte Polaków, którzy nie poszli głosować w wyborach europejskich. Na własnej skórze odczuła skutki tego Polska Partia Pracy.

Piotr Bojko

Na mandaty europosłów załapali się wyłącznie politycy Platformy Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości, Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Sojuszu Lewicy Demokratycznej – Unii Pracy. Razem na te partie padło 91 proc. oddanych w wyborach europejskich głosów. Cała reszta – 6 komitetów ogólnopolskich – musiała się podzielić pozostałymi 9 procentami głosów. Mało, o wiele za mało, aby zachwiać potęgą tych, którzy dzierżą ster władzy w instytucjach państwowych, samorządowych, w mediach i przede wszystkim bazują na gigantycznych dotacjach dla partii. Pojedyncze procenty zdobyte przez te mniejsze partie świadczą, że nie pomogą w przeskoczeniu progu wyborczego ani znane nazwiska (przypadek Centrolewicy), ani duże pieniądze w połączeniu z dobrym wejściem w telewizji publicznej (Libertas). Czy to jednak świadczy, że ten układ polityczny jest trwały? Nakładając te 91 procent zdobyte przez główne siły polityczne na 25-procentową frekwencję wyborczą, okazuje się, że poparcie dla nich wśród wszystkich wyborców wynosi nieco ponad 20 procent. Rzecz jasna, można te wyniki tłumaczyć w różny sposób: albo ludzie są eurosceptykami i nie chcą brać udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego, albo po prostu dali carte blanche głównym partiom, licząc na to, że one załatwią co trzeba bez ich głosu, albo też uważają, że ich głos i tak nic nie da, mają dość tych wszystkich polityków i wolą nie iść na wybory. Ta pierwsza hipoteza jest mało prawdopodobna – większość Polaków jest jednak zadowolona z członkostwa w Unii Europejskiej. Liczą się tylko ta druga i trzecia opcja, ale w tym wypadku brakuje badań, stawiających na którąś z nich. Można jednak przypuszczać, że bliższa prawdzie jest opcja niewiary Polaków w politykę, o czym świadczy też wysoki poziom absencji podczas wszelakich innych wyborów.

Media zachwycały się wyższą niż w poprzednich wyborach europejskich frekwencją, wyśmiewając wcześniejsze prognozy zapowiadające ją na poziomie kilkunastu procent. Problem w tym, że jeszcze 27 maja aż 33 proc. badanych Polaków mówiło w sondażu dla TNS, że na pewno weźmie udział w wyborach europejskich. Aż tylu jednak nie poszło do urn, a co więcej, frekwencję uratowała o wiele wyższa od średniej frekwencja wyborcza w dużych miastach, gdzie dochodziło do spektakularnych pojedynków wyborczych PO-PiS, podkręcanych przez media.

Jak w tym kontekście ocenić wynik wyborczy Polskiej Partii Pracy, która niemal wszędzie znalazła się na ostatnim miejscu wśród ogólnopolskich komitetów wyborczych (poza Śląskiem, gdzie wyprzedziła Samoobronę i Libertas)? Nie wdając się w wiadome tematy braku funduszy na kampanię, blokady medialnej (zwłaszcza w ostatnim tygodniu kampanii) znowu warto wrócić do sprawy frekwencji wyborczej. Otóż, jeżeli weźmiemy pod uwagę wielkość miejscowości, to im były one mniejsze, tym wyższe poparcie notowała PPP, ale też dokładnie tak samo było w przypadku frekwencji wyborczej – im mniejsza miejscowość, tym niższa frekwencja. Można więc postawić tezę, że PPP padła ofiarą niskiej frekwencji tam, gdzie mogła liczyć na lepszy rezultat.

Polską Partię Pracy czeka teraz okres dyskusji o tym, jak dalej rozwijać partię, jak trafiać z dobrym przekazem do środowisk potencjalnych wyborców, jak przygotować się do kolejnych wyborów (samorządowych, parlamentarnych, prezydenckich) – nie zapominając przy tym, że wybory to nie wszystko, bo ważniejsza jest działalność społeczna wszędzie tam, gdzie ludzie potrzebują pomocy. Ale o tym wszystkim musi ostatecznie zdecydować kongres partii, który odbędzie się w tym roku. Bo potencjał wyborczy istnieje – o czym świadczą choćby wyniki PPP w prawyborach młodzieżowych (5,5 proc.), czy w niektórych miastach i powiatach w różnych regionach kraju podczas eurowyborów (gmina Susz – 18,25 proc., Darłowo – 2,21 proc., Radziejów – 5,18 proc., Głogów – 2,36 proc., gm. Bełchatów – 5,11 proc., Zawiercie – 1,65 proc.). Pytanie – jak się przebić? A tym, którzy w wyborach zdecydowali się jednak zagłosować na PPP, serdecznie dziękujemy. Mamy nadzieję, że nie zawiedziemy Waszych oczekiwań.

   


 

Image
43 proc. wyniosła średnia frekwencja w wyborach europejskich we wszystkich krajach UE. To najgorszy wynik w historii wyborów do Parlamentu Europejskiego, źle wróżący jednoczeniu Europy na dotychczasowych neoliberalnych zasadach. A że Europa wciąż będzie „budowana” jak dotychczas – czyli poprzez odbieranie kolejnych praw pracownikom i oddawanie ich biznesowi, nie ma wątpliwości, biorąc pod uwagę skład nowego Parlamentu Europejskiego. Umocniły w nim swą przewagę partie wchodzące w skład Europejskiej Partii Ludowej (z Polski – PO i PSL), która posiadać będzie 263 mandaty w 754-osobowym parlamencie. Na 161 mandatów liczy Partia Europejskich Socjalistów (z Polski SLD-UP), która dotychczas w większości przypadków głosowała razem z chadekami, a na 80 europejscy liberałowie. Spory sukces odnotowali europejscy Zieloni – zwłaszcza we Francji, gdzie zdobyli tyle samo mandatów co socjaliści – tyle, że stali się już siłą coraz bardziej liberalną gospodarczo (w sumie mają 52 mandaty). W różnych krajach udało się także uzyskać mandaty wyborcze partiom skrajnie prawicowym (choć Libertas zdobył tylko 1 mandat we Francji), co świadczy o wykorzystywaniu nastrojów ksenofobicznych podczas kryzysu.

Frakcja Zjednoczona Lewica Europejska/Nordyccy Zieloni (GUE/NGL), z którą współpracowała Polska Partia Pracy, niestety również wychodzi z tych wyborów osłabiona. Może liczyć na 33 mandaty (poprzednio: 41). Najwięcej mandatów przyniosą jej niemiecka Lewica (8), francuski Front Lewicy (4), czescy komuniści (4), Portugalczycy (radykalnie lewicowy Blok Lewicy stał się trzecią partią kraju – 3 mandaty, blok wokół komunistów – 2 mandaty; w sumie obie lewicowe partie zdobyły w Portugalii ponad 21 proc. poparcia) oraz Grecy (2 mandaty dla komunistów oraz 1 dla Koalicji Lewicy Radykalnej SYRIZA).

Warto podkreślić, że w sumie trzy lewicowe listy we Francji – Front Lewicy, NPA oraz Walka Robotnicza – zdobyły ponad 12 proc.

Niestety, pasmo porażek ciągnie się za włoskimi komunistami, którzy po okresie współrządzenia z socjaldemokratami stracili miejsca w parlamencie krajowym, a teraz nie będą już reprezentowani w Parlamencie Europejskim.

DZ

 

 


 

Czy PPP uda się zagospodarować potencjał wśród młodzieży?

Wyborcza próba

Piotr Bojko

Image
Tydzień przed wyborami europejskimi Centrum Edukacji Obywatelskiej zorganizowało prawybory młodzieżowe – wśród studentów oraz uczniów liceów i gimnazjów, w których głosowało ponad 200 tysięcy osób. O ile zwycięzcy prawyborów (PO i PiS) są ci sami, co w prawdziwych wyborach europejskich, o tyle ciekawe zaczyna się robić w przypadku pozostałych partii, w tym Polskiej Partii Pracy.

Według głosujących studentów, zdominowanych przez liberalną ideologię, poza PO i PiS w PE powinny się jeszcze znaleźć przedstawiciele SLD-UP, UPR i Centrolewicy. W prawyborach uczestniczyli studenci 47 uczelni z 25 miast. W sumie oddano ponad 8 tysięcy głosów.

Inaczej postawili jednak gimnazjaliści i uczniowie szkół średnich – o wiele tłumniej biorący udział w tych prawyborach, a równocześnie w większości nie mogący jeszcze głosować w wyborach europejskich. Oni w Parlamencie Europejskim widzieliby m.in. Polską Partię Pracy.

Wyniki PPP w poszczególnych regionach

(w nawiasach po nazwie miasta liczba szkół biorących udział w prawyborach)

woj. dolnośląskie – 5,48

Bogatynia (2) – 10,45

Bolesławiec (7) – 6,47

Jelcz Laskowice (2) – 6,56

Oława (1) – 14,56

Włabrzych (1) – 7,27

Wrocław (13) – 3,15

woj. kujawsko-pomorskie – 6,61

Bydgoszcz (11) – 5,46

Brodnica (1) – 7,54

Inowrocław (1) – 14,56 (trzecie miejsce)

Kamień Krajerński (1) – 11,39 (trzecie miejsce)

Rypin – 9,86 (3)

Toruń (8) – 3,93

woj. lubelskie – 5,12

Biłgoraj (1) – 6,16

Chełm (3) – 6,74

Hrubieszów (10) – 7,11

Lubartów (1) – 10,53

Lublin (6) – 3,08

woj. lubuskie – 5,84

Gorzów Wielkopolski (5) – 4,37

Świebodzin (2) – 7,63

Zielona Góra (5) – 2,97

Żagań (2) – 9,55

woj. łódzkie – 4,37

Łęczyca (2) – 6,57

Łódź (7) – 6,25

Ozorków (2) – 6,83

Radomsko (6) – 7,13

woj. małopolskie – 5,72

Kraków (10) – 5,68

Nowy Sącz (1) – 10,19

Sucha Beskidzka (1) – 9,56

Zakopane (2) – 7,09

woj. mazowieckie – 5,12

Ciechanów (3) – 8,29

Iłża (1) – 7,25

Ostrowiec Świętokrzyski (2) – 7,59

Pułtusk (2) – 17,45 (drugie miejsce)

Radom (6) – 4,89

Warszawa (50) – 3,8

Żyrardów (1) – 6,42

woj. opolskie – 6,22

Strzelce Opolskie (1) – 10,92 (trzecie miejsce)

Opole (4) – 4,07

Prudnik (1) – 6,5

woj. podkarpackie – 5,85

Krosno (5) – 6,0

Rzeszów (3) – 4,68

Sanok (3) – 6,48

Jarosław (2) – 6,7

woj. podlaskie – 5,24

Białystok (9) – 6,03

woj. pomorskie – 4,87

Bytów (2) – 9,33

Elbląg (5) – 4,58

Gdańsk (19) – 2,62

Gdynia (3) – 3,0

Sztum (1) – 7,12

woj. śląskie – 4,58

Bielsko-Biała (8) – 2,97

Bytom (5) – 5,61

Chorzów (7) – 3,52

Cieszyn (6) – 5,63

Częstochowa (11) – 4,97

Dąbrowa Górnicza (4) – 5,78

Gliwice (4) – 5,69

Katowice (13) – 3,31

Ruda Śląska (6) – 5,37

Sosnowiec (2) – 4,17

Tychy (4) – 3,46

Wodzisław Śląskie (4) – 4,69

Zabrze (5) – 7,31

Żory (2) – 7,32

woj. świętokrzyskie – 6,38

Kielce (4) – 5,01

Ostrowiec Świętokrzyski (2) – 7,59

Pińczów (1) – 12,59

Sandomierz (2) – 8,43

woj. warmińsko-mazurskie – 4,95

Elbląg (5) – 4,58

Olsztyn (4) – 3,57

woj. wielkopolskie – 6,02

Kalisz (5) – 5,66

Piła (1) – 7,01

Poznań (15) – 2,62

Września (4) – 7,02

woj. zachodniopomorskie – 5,46

Kołobrzeg (3) – 7,08

Szczecin (15) – 3,95

Koszalin (4) – 5,31

Nawet pobieżna analiza młodzieżowych wyników potwierdza dane z prawdziwych wyborów – potencjał wyborczy PPP znajduje się w małych miastach i na wsi. Tam też młodzież znajduje się pod mniejszą ideologiczną presją otoczenia, która w większych miastach sprzyja partiom establischmentu. Rzecz jasna tego typu wyniki nie przekładają się potem automatycznie na wynik wyborczy, niemniej wskazują na potencjał – i od samej PPP zależy, czy uda jej się go zagospodarować.

 

 

 


 

 

 

Wyborcza statystyka PPP

0,7 proc. – 51 300 głosów

 

Poparcie dla PPP wg regionów

(uwzględniono wielkie miasta oraz powiaty, w których PPP uzyskała ponad 1,2 proc.)

Okręg warmińsko-mazurski – 0,77 proc.

pow. iławski – 3,36 proc.

(gmina Susz – 18,25 proc.)

pow. gizycki – 1,26 proc.

pow. nidzicki – 1,44 proc.

pow. nowomiejski – 1,59 proc.

pow. siemiatycki – 1,58 proc.

Olsztyn – 0,58 proc.

Białystok – 0,28 proc.

Okręg Gdańsk – 0,54 proc.

Gdańsk – 0,34 proc.

Gdynia – 0,44 proc.

Słupsk – 0,6 proc.

pow. słupski – 1,09 proc.

pow. człuchowski – 1,02 proc.

Okręg Szczecin – Gorzów Wlkp. - 1,03 proc.

pow. drawski – 1,28 proc.

pow. goleniowski – 1,51 proc.

Gorzów Wlpk. - 0,66 proc.

Koszalin – 0,66 proc.

pow. kraśnieński – 1,61 proc.

pow. łobeski – 1,54 proc.

pow. myśliborski – 1,38 proc.

pow. nowosolki – 1,59 proc.

pow. pyrzycki – 1,41 proc.

pow. sławieński – 1,75 proc.

(Darłowo - 2,21 proc., Sławno – 2,05 proc.)

pow. strzelecko-drezdenecki – 1,55 proc.

Szczecin – 0,87 proc.

pow. świebodziński – 1,35 proc.

pow. żarski – 1,44 proc.

Zielona Góra – 0,51 proc.

Okręg Bydgoszcz – 0,67 proc.

Bydgoszcz – 0,44 proc.

pow. radziejowski – 2,27 proc.

(Radziejów – 5,18 proc.)

Toruń – 0,44 proc.

Włocławek – 0,72 proc.

Okręg Poznań – 0,87 proc.

pow. jarociński – 1,26 proc.

pow. kościański – 1,25 proc.

Pozńań – 0,62 proc.

pow. średzki – 1,29 proc.

pow. wolsztyński – 1,33 proc.

pow. wrzesiński – 1,53 proc.

pow. złotowski – 1,29 proc.

Okręg Wrocław – 0,89

pow. głogowski – 2,26 proc.

(Głogów – 2,36 proc.)

pow. głubczycki – 1,24 proc.

pow. legnicki – 1,34 proc.

pow. lwówecki – 1,27 proc.

pow. namysłowski – 1,39 proc.

pow. oleski – 1,54 proc.

(gm. Zębowice – 3,91 proc.)

pow. prudnicki – 1,28 proc.

pow. strzeliński – 2,07 proc.

(gm. Strezlin – 2,63 proc.)

pow. świdnicki – 1,24 proc.

Wałbrzych – 0,81 proc.

pow. wołowski – 1,31 proc.

Wrocław – 0,49 proc.

pow. ząbkowicki – 1,31 proc.

Opole – 0,62 proc.

Okręg Łódź – 0,72 proc.

pow. bełchatowski – 2,45 proc.

(gm. Bełchatów – 5,11 proc., Bełchatów miasto – 2,44 proc.)

Łódź – 0,51 proc.

Okręg Warszawa 1 – 0,38 proc.

Warszawa miasto – 0,35 proc.

Okręg Warszawa 2 – 0,76 proc.

pow. makowski – 1,42 proc.

Płocjki – 0,67 proc.

Radom – 0,60 proc.

Okręg Lublin – 0,62 proc.

Lublin – 0,41 proc.

gm. Kraśnik – 1,52 proc.

Okręg Rzeszów – 0,62 proc.

Tarnobrzeg – 1,02 proc.

Rzeszów – 0,41 proc.

Okręg Kraków – Kielce – 0,58

pow. jędrzejowski – 1,32 proc.

pow. konecki – 1,47 proc.

(gm. Gowarczów – 3,11 proc.)

Kraków – 0,29 proc.

Kielce – 1,09 proc.

Starachowice – 1,15 proc.

gm. Brzeszcze – 1,72 proc.

Okręg Katowice – 0,82 proc.

Bielsko-Biała – 0,5 proc.

Bytom – 0,8 proc.

Lędziny – 1,26 proc.

Chorzów – 1,12 proc.

Częstochowa – 0,59 proc.

Dąbrowa Górnicza – 1,2 proc.

Gliwice – 0,62 proc.

Jastrzebie Zdrój – 0,95 proc.

Katowice – 0,67 proc.

pow. kłobucki – 1,10 proc.

(gm. Popów – 2,61 proc.)

Myszków – 1,19 proc.

Ruda Śląska – 1,34 proc.

Rybnik – 0,95 proc.

Świętochłowice – 1,39 proc.

Tychy – 0,95 proc.

Zabrze – 1,0 proc.

pow. zawierciański – 1,43 proc.

(Zawiercie – 1,65 proc.)

 

Poparcie dla PPP z uwzględnieniem wielkości miejscowości

do 5 000 mieszkańców – 0,99 proc.

od 5 001 do 10 000 – 0,92 proc.

od 10 001 do 20 000 – 0,83 proc.

od 20 001 do 50 000 – 0,73 proc.

od 50 001 do 100 000 – 0,76 proc.

od 100 001 do 200 000 – 0,73 proc.

od 200 001 do 500 000 – 0,73 proc.

pow. 500 000 – 0,42 proc.

 


 

Cisza przedwyborcza

Bolesław K. Jaszczuk

W związku z kolejnymi wyborami ogłoszono tzw. ciszę wyborczą. Obowiązywała ona nie tylko w dniu wyborów, lecz także w dniu je poprzedzającym – tak jak gdyby agitacja sobotnia w czymś różniła się od piątkowej. Kolejnym absurdem jest zakaz – w okresie ciszy wyborczej – podawania do wiadomości wyników głosowania w innych krajach Unii. Tymczasem w niektórych przypadkach wyniki te znane już były w piątek. Co zatem ma zrobić wyborca, który już je poznał? Tylko zachorować na amnezję, co może jednak uniemożliwić mu udział w wyborach we własnym kraju. Co ciekawsze, wspomniany wyżej zakaz ma obowiązywać również w Internecie. Aby zakaz ten móc skutecznie zrealizować, należałoby zmobilizować monstrualną armię przeglądaczy, cenzorów i donosicieli. Doskonała przygrywka przed wprowadzeniem państwa policyjnego – będą już gotowe nowe, doświadczone kadry. Cóż jednak zrobić z zagranicznymi stronami internetowymi? Należałoby w tym celu zablokować do nich dostęp wszystkim polskim internatom. Niech żyje Wolna Polska, którą wywalczyliśmy 20 lat temu!

Pomysłodawcom totalnej ciszy wyborczej umyka z pola widzenia inne zjawisko – mianowicie ciszy przedwyborczej. Ciszą tą objęto Polską Partię Pracy, będącą ugrupowaniem wielce niewygodnym dla polskiego establishmentu. Informacje o kampanii wyborczej PPP ograniczają się do prezentacji ustawowo zagwarantowanych audycji wyborczych, krótkich debat telewizyjnych oraz szczątkowych, z reguły jednozdaniowych, migawek z niektórych konferencji prasowych. Namawiany do udziału w wyborach obywatel nie dowie się np. o konferencji prasowej PPP poświęconej służbie zdrowia – widocznie zbyt śliski to temat. W żadnej też prasie, poza Trybuną Robotniczą i Kurierem Związkowym, nie zapozna się z treścią 21 opracowanych przez PPP postulatów. Stanowią one zbyt ostry zgrzyt z propagandą sukcesu, nasiloną zwłaszcza z okazji obchodów kolejnego święta narodowego – 4 czerwca. Embargo medialne na Polską Partię Pracy stało się już powszechnie obowiązującym standardem. W związku z czym oczekuję na ciszę powyborczą, którą zafundują nam przekaziory wówczas, gdy PPP osiągnie sukces w kolejnych wyborach.

Przetrwać klęskę

Paweł Michał Bartolik

Tak, wynik Polskiej Partii Pracy w wyborach do Parlamentu Europejskiego stanowi klęskę. Ale w żadnym razie nie stanowi powodu do załamania. Jak mówił Dżurdż Habasz, „Żadne z praw nie pozostaje stracone, póki ktoś o nie walczy!”

Około 0,7 proc. poparcia dla PPP w eurowyborach to wynik, którego nawet w najczarniejszych snach mało kto się spodziewał. Lecz nieraz światło w tunelu zaczyna być widoczne właśnie wtedy, gdy ciemności są najgłębsze.

Dlatego też trzeba przypomnieć o niemających formalnej mocy sprawczej, lecz niezwykle ciekawych prawyborach „Młodzi głosują”, przeprowadzonych na początku czerwca przez Centrum Organizacji Obywatelskiej.

Polska Partia Pracy otrzymała w nich 5,5 proc. głosów gimnazjalistów i uczniów szkół ponadgimnazjalnych, wyprzedzając SLD i PSL, które – gdyby to były prawdziwe wybory – w ogóle nie dostałyby się do europarlamentu.

Ktoś może dąsać się, że nastolatki głosują na radykałów dla jaj, i nie ma to większego znaczenia. Ale w tych prawyborach wzięło udział niemal 60 proc. uprawnionych, wobec poniżej 25 proc. w oficjalnych wyborach.

Rośnie zatem nowe pokolenie, jak się zdaje potencjalnie o wiele bardziej aktywne politycznie i gotowe do poszukiwania alternatyw – tym bardziej, że z racji upływu czasu, jak też m.in. zaniku bezpośredniego wpływu „białego ojca” z Wadowic, trudniej zapewne straszyć je „komuną” i określenie lewica rzadziej jest dla nich z definicji pejoratywne. Dlatego należy pamiętać, że każde zwycięstwo nosi w sobie zarodki klęski, a każda klęska – zarodki zwycięstwa.

Ostatnie eurowybory oznaczały odwrót zarówno koncesjonowanej pseudolewicy, jak i rzeczywistych sił antykapitalistycznych w całej Europie – bez względu na takie zjawiska, jak choćby zauważalny, lecz daleki od oszałamiającego sukces Nowej Partii Antykapitalistycznej we Francji. Obecna fala prawicowej ofensywy nie może jednak trwać w nieskończoność. Jeśli dobrze się rozejrzeć, okaże się, że najmłodsze pokolenie już dziś to potwierdza.

Zacząć od głowy...

Ewa Groszewska

Sytuacja jest prosta i po prostu się nie zmienia od 20 lat transformacji. Nasz elektorat najczęściej nie chodzi do wyborów. Pisząc „nasz”, mam na myśli tych bez fałszywej liberalnej świadomości – tych wkurzonych. Nakłada się na to jakaś z lekka autorytarna mentalność – zauważyłam bowiem, że gdy mówiłam, że jesteśmy jednymi z nich, to trafiało właśnie jak kula w płot. Bo ludzie chcą jakiegoś księcia z bajki, co za nich wszystko załatwi. Bo są wyalienowani, nie mają odruchu zrzeszania się w sprawach społecznych czy politycznych, bo dostają po dupie, bo wciąż dominuje polski tradycyjny familiaryzm i dbałość jedynie o własny ogródek i „swojska zaradność” itp.

Zatem nie „poruszymy bryły” poprzez wybory czy kampanie. Nie wiem, jak tu doprowadzić do sytuacji protestów społecznych, w wyniku których może nastąpić przewartościowanie. Oczywiście budowa struktur PPP jest istotna, ale zapracowani i zapędzeni w kierat Polacy mają słabą skłonność do angażowania się. Nie chcę siać defetyzmu, ale miejmy tego świadomość. W sensie obiektywnym uważam, że jeśli ten kraj nie odrobi lekcji z zawirowań społecznych (bez nakładki bogoojczyźnianej, która była obecna również w okresie „Solidarności”), to nie zbuduje się tu lewicy. Sądzę, że należy nastawić się na strategię długofalową, przeprowadzić dyskusję. Trzeba zacząć od głowy, czyli od refleksji, jak to uczynić, a dopiero potem zadziałać.


Drukuj

Komentarze (1)
RSS komentarzy
1. 15-06-2009 11:46
Wynik wyborów o niczym nie przesądza !
Jestem całym sercem po stronie walczącej lewicy. Nie uczestniczę w żadnych wyborach i świadomie je bojkotuję. Nie wierzę aby partia lewicowa, nie akceptująca liberalnych dogmatów, - mogła skutecznie realizować swój program w ramach demokracji formalnej (burżuazyjnej). Władza kapitału jest bowiem wpisana w konstytucję. Partia lewicowa, albo wpisze się w zasady liberalne, albo szybko znajdzie się poza tymże systemem parlamentarnym. Dopomogą je w tym skutecznie media będące w rękach kapitału. A i sam kapitał skutecznie sabotowałby praktyczne rozwiązania na polu społecznym. Jak długo utrzymałby się na stołku minister finansów, który skutecznie zwalcza deficyt budżetowy? Priorytetem dla partii walczącej lewicy nie jest znalezienie swojego miejscach w organach przedstawicielskich realizujących demokrację burżuazyną. Priorytetem jest organizowane ludzi wykluczonych do walki z nasilającym się wyzyskiem, i to nie w przestrzeni demokracji formalnej, ale w masowych wystąpieniach przeciwko dominacji kapitału. Nie oznacza to, aby zrezygnować z oddziaływania na polu parlamentarnym, ale stanowi to uboczny środek do propagacji idei lewicowych. Historia jeszcze się nie skończyła i na razie końca jej nie widać. Kapitał zawsze ulegał, jeżeli miał przed sobą zorganizowany ruch robotniczy. Większość ludzi straciła nadzieję na zmiany systemowe dotyczące ich położenia i nie wierzy w żadne rozwiązania proponowane na forum parlamentarnym. Lewica parlamentarna zaś już dawno wpisała się w dyskurs liberalny i akceptuje jego założenia. Nadzieją jest fakt, iż są granice akumulacji kapitału, a teraźniejszy kryzys trwający od lat 70-tych jest właśnie kryzysem akumulacji, którego za pomocą \\\"baniek\\\" finansowych kapitał próbuje rozwiązać.  
 
Z nadzieją na przyszłość 
 
Andrzej I. 
 
PS. Wynik w wyborach parlamentarnych o niczym nie przesądza; istnieje obawa, iż zwycięski wynik doskonale by upupił i umoczył partię lewicy w \\\"gównie\\\" liberalizmu.
Gość

Napisz komentarz
  • Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.
  • Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
  • Komentarze promujące własne np. strony, produkty itp. będą usuwane.
  • *Odśwież* swoją przeglądarkę by dokonać zmiany kodu przed użyciem przycisku 'wyślij'.
  • Zachowaj w pamięci treść jeżeli pomyliłeś kod.
Imię:
E-mail
Strona wwww
Tytuł:
BBCode:Web AddressEmail AddressBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Komentarz:



Kod antyspamowy:* Code
Chcę być powiadamiany emailem o dodaniu nowych komentarzy

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
Polska adaptacja JoomlaPL.com Team
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

Następny >
Debaty Regionalne
Polecamy

 
Chcesz dowiedzić się więcej?
wydaną przez PPP i CK-LA


 
Zapraszamy do galerii

Pikieta listonoszy w Częstochowie


KPiORP przeciwko Impelowi


Demonstracja za prawem do aborcji


1 Maja 2007 w Rudzie Śląskiej


Pikieta listonoszy w Częstochowie





Ostatnio skomentowane
Galery w Link 4
I tak jest w wiekszości Polskich firm pracownik nie ma rzadn...
18/12/09 06:08 Więcej...
przez Oto Polska właśnie

Numer 133 już w kioskach!
end
to już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy i...
07/12/09 19:05 Więcej...
przez Śmierć

Numer 133 już w kioskach!
bez tytulu
Wakacje się juz dawno skończyły, al \\\"Trybuny\\\" brak. Ro...
29/11/09 15:54 Więcej...
przez Wiesław

Kto, co i po co obalał?
na 20-sta rocznicew III RP
Zbiegiem okolicznosci, dokladnie tak jak autor powyzszej wia...
13/10/09 20:21 Więcej...
przez Piotr Kowalik

Dwie różne rewolucje (cz. 2)
kapitalizm
tow che dziekuje za pozdrowienie jednym rozwiazaniem dla po...
12/10/09 09:30 Więcej...
przez komunista polski

Czerwiec 1989 - Szczury uciekł...
polska ludowa
ja uwazam ze to bylo panstwo socjalistyczne. czlowiek mial ...
05/10/09 18:18 Więcej...
przez komunista polski

Numer 133 już w kioskach!
trybuna
Szkoda wielka szkoda,ze to juz koniec
15/09/09 12:43 Więcej...
przez Marcin

Numer 133 już w kioskach!
No i ? Czy to już koniec ? Prosimy o oficjalne info!
01/09/09 22:09 Więcej...
przez Carte Des

Ten wybitny Adolf Hitler
komentarz
Edwin plujesz na swojego idola politycznego Adolfa Hitlera? ...
01/09/09 12:38 Więcej...
przez Marcin

Numer 133 już w kioskach!
Celem sił i środków finans. PPP powinny być wybory krajowe, ...
11/08/09 17:49 Więcej...
przez Gość

Sonda
Któremu z tygodników ufasz najbardziej?
  
Bazy obcych wojsk w Polsce - Tak czy Nie?